Lake District we mgle

Miała być wycieczka? – była. Miała być ładna pogoda? – hmm. Miało być ładnie? – było.

Mimo wszystko wygraliśmy 2 do 1 :) Już od dawna wiedzieliśmy, że prędzej czy później tam pojedziemy – naczytaliśmy się w necie samych ochów o tym miejscu więc nie było wyjścia. Tylko ciągle było za daleko – nie ważne, że w międzyczasie byliśmy trzy razy w Kornwalii i raz w Devon – miejsca podobnie oddalone od domu.dsc_5444I tak oto nadarzyła się okazja, Roxi (żona) miała kilka dni wolnego a Alan (synek) styczniowy half term w przedszkolu – jedziemy. Nie ważne, że początek stycznia, nie ważne że z dwójką małych dzieci… jedziemy, nikt nas w domu nie zatrzyma.Wyjechaliśmy dość wcześnie (trochę za wcześnie jak dla mnie bo nadal byłem w połowie po tamtej stronie).

Droga była – w sumie to ona nadal tam jest – prosta jak konstrukcja cepa i bez niespodzianek. Tak naprawdę jedzie się chyba lepiej niż do Kornwalii. Wymyśliłem że ominę północną część A10 (której nie cierpię) i nadrabiając kilka kilometrów pojadę od razu w górkę jak na Stansted a potem powoli będę się kierował na zachód. Także M11 aż do Cambridge, potem A14 do M6 i koło Coventry, przez Birmingham itd. aż do Windermere. Decyzja okazała się słuszna bo całą drogę jechaliśmy płynnie i bez korków omijając północną część Londynu (zawsze zakorkowaną).dsc_5411Po wielu godzinach nużącej jazdy oczom naszym ukazał się hotel – a dokładnie Windermere Manor Hotel – wybudowany z kamyków :) jak zresztą 99% budynków w tym regionie. Zauroczeni miejscem ruszyliśmy na spacer zostawiając wszystkie bagaże w samochodzie – meldunek i tak był od 15-tej więc lepszego wyboru nie było. Niestety już od samego początku jak tylko wystawiliśmy swe nóżki z samochodu padał deszcz. Chwilami mały ale czasami potrafił dać się mocno we znaki.dsc_5416Architektura w regionie przedstawia się jak na załączonym wyżej obrazku. Zarówno domy mieszkalne ale także i sklepy i cała zabudowa centrum utrzymana jest w takiej samej konwencji. Nawet murki oddzielające miedzę, mostki i co tylko można sobie wyobrazić.dsc_5429Oprócz urzekającej architektury nie można zapomnieć o pięknych okolicznościach przyrody. Szkoda tylko że trafiliśmy na tak gęstą mgłę – fakt, sprawiła że klimat stał się jak z horroru czy thrillera ale jednak Lake District w pełnej krasie to było to czego oczekiwaliśmy.

Teren jest naprawdę malowniczy i warty zobaczenia niezależnie od warunków pogodowych.

Ścieżek pieszych a także rowerowych jest bez liku i myślę, że tydzień na spokojnie to nadal mało czasu na zwiedzenie ich wszystkich. Dodatkowo można wzbogacić swoje wspomnienia o np. rejs statkiem po Lake District. Można połączyć to także ze zwiedzaniem Lakeland Motor Museum Limited (jest do tego specjalnie przygotowana oferta biletów).

dsc_5565Ktoś wpadł na dość oryginalny pomysł ze „szczęśliwą monetą” wrzucaną zazwyczaj do fontann czy źródełek – tu rolę tę przejął zwalony pień drzewa.

Windermere jest najdłuższym jeziorem w Wielkiej Brytanii a mierzy sobie ok. 10,5 mili (czyli ok. 16,5km). Bardzo przydatny okazuje się samochód ponieważ wiele atrakcji oddalonych jest od siebie o kilka, kilkanaście kilometrów a warto jest zobaczyć.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki takiej gęstej mgle udało mi się zarejestrować kilka ciekawych kadrów z gatunku tych, których większość by chciała ale jakoś czasu, miejsca i mgły brak :) Można śmiało powiedzieć, że głupi to ma szczęście i znalazłem się w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej porze.dsc_5501 dsc_5480 dsc_5464 dsc_5455 dsc_5453Miasteczko i okolica jakby wymarłe, ruch niewielki a ci co zdecydowali się na spacer to w większości osoby starsze z pieskiem (psami). Ogólnie tendencja jest taka, że większość przyjezdnych to osoby starsze szukające spokoju, świeżego powietrza i możliwości przyjemnego spaceru na łonie przyrody. Młodzi wolą jechać na Ibizę :P

Warto również napisać kilka słów o wspomnianym wcześniej Lakeland Motor Museum Limited. Nie jest to może duże muzeum a kolekcja nie jest tak okazała jak w Coventry – o którym innym razem – ale naprawdę warto tam pojechać i zobaczyć. Chyba największą atrakcją jest wystawa poświęcona brytyjskiemu kierowcy rajdowemu Donaldowi Campbellowi. I tak oprócz kawałka historii zawartej na zdjęciach i kartach powieszonych na ścianach stoją także pojazdy pana Campbella, którymi pobijał rekordy prędkości.dsc_5746 dsc_5741Pan Campbell zginął niestety w 1967 roku przy próbie pobicia swojego własnego rekordu prędkości na wodzie w Bluebird K7. Rekord został pobity – 300mil/h ale tuż po osiągnięciu tej prędkości dziób łodzi uniósł się gwałtownie, łódź poszybowała w powietrze i rozbiła się o taflę wody.

Łódź ta napędzana była silnikiem odrzutowym. Do niedawna leżała sobie na dnie zbiornika Coniston aż w 2001 r. udało ją się wyciągnąć z wody i odrestaurować.dsc_5737 dsc_5738 dsc_5740Na koniec kilka słów o hotelu, w którym mieszkaliśmy. Windermere nastawione jest na osoby niepełnosprawne a w szczególności niewidome. W całym miasteczku można spotkać znaki ostrzegawcze informujące kierowców o poruszających się niepełnosprawnych pieszych. Hotel w którym spaliśmy – jak się później okazało – należy do grupy Action for Blind People. Cel to szczytny niemniej jednak nie zaznaczono tego na stronie gdzie dokonywaliśmy rezerwacji. Zapytacie co w tym złego? A to, że mieliśmy nadzieję na łazienkę z ogromną wanną a na miejscu okazało się, że łazienki przystosowane są dla niewidomych tj. zero progów czy stopni, zero wanny, zero kabiny prysznicowej a w koło na ścianach masa poręczy. Niby drobiazg a tyłka wymoczyć nie można :) Poza tym hotel bardzo fajny a co najważniejsze z krytym basenem i sauną.dsc_5568W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Coventry Transport Museum – ale to już następnym razem do fotek dużo :)

2 thoughts on “Lake District we mgle”
  1. brulionman 7 lutego 2013 on 00:09

    niezle, nawet przy brzydkiej pogodzie te miejsca sa przepiekne

  2. spidi 7 lutego 2013 on 12:47

    W planach powrot w okresie letnim i chyba bez dzieci zeby na spokojnie polazikowac… Moze nawet z rowerkami?

Comments are closed.

To get the latest update of me and my works

>> <<